Giżycko - Oficjalna strona miasta

26/09/2020 , °C

Nasz człowiek na Antarktydzie

01/03/2019

Jarosław Maculewicz, na co dzień pracownik Urzędu Miejskiego, ale także uczestnik dwóch wypraw na Antarktydę. Od października 2017 r. do listopada 2018 r. jego miejscem zamieszkania była Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych. Pan Jarek pełnił tam odpowiedzialną funkcję elektryka – to od niego zależało „życie” stacji.

 

 

 

Kiedy był Pan na Antarktydzie?

Byłem dwukrotnie, pierwszy raz od września 2014 r. do listopada 2015 r. w ramach 39. Wyprawy Antarktycznej, drugi wyjazd to październik 2017 r. – listopad 2018 r. w ramach 42. Wyprawy Antarktycznej. Pierwsza wyprawa była trochę dłuższa z racji 40-dniowej podróży statkiem przez cały Atlantyk. Z pełnym zaopatrzeniem stacji wypłynęliśmy z Gdyni, zapłynęliśmy do Bremen, tam ładuje się trochę towaru dla innej stacji, udało nam się zapłynąć do Las Palmas na Wyspy Kanaryjskie. To była piękna przygoda, przeszedłem typowy chrzest morski od kapitana statku przebranego za Neptuna. Na koniec dostaje się certyfikat, że przekroczyło się równik i specjalne imię, ja dostałem – Krab. Ostatni port po drodze to Argentyna, tam załadowaliśmy świeże owoce i zgarnęliśmy resztę ekipy, potem już tylko podróż 4-5-dniowa, prosto na stację.

W tym roku lecieliśmy samolotem przez Dubaj, Rio de Janeiro, Buenos Aires. Droga powrotna też jest bardzo piękna, płynęliśmy na Falklandy, tam mieliśmy pięć dni postoju, bo tylko raz w tygodniu ląduje tam samolot. Stamtąd Chile, Santiago, Paryż i Warszawa… Piękny czas, tydzień wspaniałej podróży w jedną stronę.

 

Kiedy wpadł Pan na pomysł takiej wyprawy?

To był 2013 r., złożyłem aplikację do Polskiej Akademii Nauk, rozmowa, dokumenty i wstępna klasyfikacja. Do tej wyprawy jednak nie doszło z powodu braku środków. Telefon otrzymałem w 2014 r. z pytaniem, czy nadal jestem zainteresowany. Oczywiście byłem. Pojechałem na specjalistyczne badania lekarskie do Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej, są to wyjątkowo szczegółowe badania, zaglądają faktycznie wszędzie.

 

Jak rodzina i bliscy zareagowali na ten pomysł, tyle czasu tak daleko…?

Hmm… Jakby to powiedzieć… Kiedy składałem papiery, nikt nie wierzył, że pomysł się ziści. Postawiłem rodzinę przed faktem dokonanym i powiedziałem, że jadę. Tak było za pierwszym razem, drugi raz – już trochę gorzej, już wiadomo, że to jednak rok – szmat czasu.

 

Co najbardziej zaskoczyło Pana na miejscu?

Wszystko! Wszystko… My sobie tutaj w kraju nie zdajemy sprawy z pewnych rzeczy, prosty przykład – u nas są muchy, pająki, wszystkie te insekty, myszy, tam tego nie ma. Można zostawić owoce, na wierzchu, muszki się nie zlecą. Każdy, kto przyjeżdża tam na stałe musi dokładnie wszystko wytrzepać, doczyścić i umyć, nawet żeby jednej obcej trawki nie przenieść na wyspę. Obce gatunki, jeśli są, jest to sensacja i są zwalczane. Poza tym pogoda jest gwałtowna i zmienna, inne jest odczuwanie temperatury.

 

Właśnie, jak warunki, pogoda?

Najniższa temperatura za mojej kadencji to -26℃, najniższa zanotowana -34℃. Jest ona jednak inaczej odczuwalna, wilgotność jest inna, jest bardziej sucho i lżej się to znosi. Aczkolwiek wiatry są gwałtowne, a w połączeniu z tymi temperaturami robi się naprawdę nieprzyjemnie. Bez kominiarki, gogli itd. ciężko wyjść. A wiatry są naprawdę gwałtowne, najwyższa zanotowana prędkość wiatru to 280 km/h. Przy nas było ok. 180 km/h. Drzew tam nie ma, wiadomo. Wiatr przestawia kontenery i budynki. Próbowano stawiać wiatraki jako dodatkowe źródło energii – szybko zrezygnowano, trzy wiatraki zostały połamane. Przyroda jest tam piękna, wprost przepiękna, ale gwałtowna, naprawdę.

 

Jak wyglądał typowy dzień na stacji?

Życie na stacji można podzielić na dwa zasadnicze etapy, lato i zima. Latem jest więcej ludzi, przyjeżdżają naukowcy z Polski i zagranicy, ok. 20-30 osób. Dzień zaczynał się od śniadania o godz. 8:00, to najistotniejsza część dnia, wtedy spotykamy się, sprawdzamy czy wszyscy są zdrowi i omawiamy zadania. Po śniadaniu każdy bierze się za to, co do niego należy. O 14:00 jest obiad, po posiłku do 18:00 znowu praca, o 19:00 kolacja. Nie jest to stały rytm, jak pogoda pozwala rezygnujemy z przerw i zostajemy w terenie. Tak jest latem. Zimą zostało nas osiem osób, wtedy jest mniej zajęć, rytm ulega zmianie. Nie ma kucharki, co osiem dni pełnimy dyżur na kuchni.

 

Towarzysze na stacji, kim byli?

Jest kilka ustalonych specjalizacji, z których specjaliści muszą być, szczególnie podczas zimy. Energetyk-elektryk (czyli ja), ratownik medyczny, monitoringowiec, informatyk, mechanik. Ważny jest dobór ludzi pod względem charakteru, co nie zawsze się udaje. Zimą jest bardzo konfliktowo, odosobnienie daje się we znaki. Od kwietnia do końca października byliśmy właśnie w te osiem osób, nikt nas wtedy nie odwiedza. Najbliższa stacja brazylijska jest w odległości 10 km po drugiej stronie zatoki. Jest się w zamkniętej grupie i konflikty narastają i jest to mocno stresujące. Autentyczna sytuacja, co prawda nie z naszej stacji, ale doskonale to obrazująca – rosyjska stacja, dwóch przyjaciół, jeden drugiemu zdradził zakończenie książki i ten pierwszy wbił mu za to widelec pod żebro. Do tego ludzie są zdolni, żyjąc w odosobnieniu. Ktoś położy nie tak łyżeczkę i nawet to może być przyczyną konfliktu. Pobyt na stacji zimą jest porównywalny z wyprawą kosmiczną. Były w tym kierunku prowadzone badania. Przychodzą takie momenty, że ma się ochotę na piechotę po śniegu wrócić do domu. Jak jest ładna pogoda, to pół biedy, ale gdy przychodzi środek zimy, kiedy słońce wschodzi na maksymalnie dwie godziny, takiej jasności jest przez cztery godziny. A do tego wieje przez tydzień, to nie jest jakiś tam wiaterek, to jest W I A T R. Odgłosy, jak przy starcie samolotu, non stop przez tydzień. Kończą się warzywa, owoce, brakuje świeżych produktów, witamin. Jedzenia jest pod dostatkiem i są to najlepszej jakości mięsa i przyprawy, ale i tak najbardziej ma się ochotę na pomidora z krzaka. Człowiek sprzedałby kilogram wołowiny argentyńskiej za jednego pomidora. I jeśli to wszystko nałoży się na siebie, to zimą naprawdę przychodzą chwile zwątpienia.

Teraz i tak jest lepiej, mamy Internet, raz lepszy, raz gorszy, czasem wcale, ale jest możliwy kontakt z rodziną. Przy wyprawach 15 lat temu, kontakt z bliskimi był bardzo ograniczony, szybki telefon raz na miesiąc musiał wystarczyć…

 

Czy po powrocie do Giżycka zmieniło się coś w Pana postrzeganiu rzeczywistości?

Nabrałem spokoju i dystansu do wszystkiego. My tu biegamy, wszystko załatwiamy szybko, a tam żyje się inaczej, zmienia się punkt widzenia. Pierwszym szokiem po powrocie jest właśnie to tempo, reklamy, informacje, tam nie ma nawet radia, czy telewizji. Jest biblioteka i wideoteka, ale mimo wszystko jest się oderwanym od bieżących spraw.

 

Panie Jarku, czy będą kolejne wyprawy?

Nie. Nie w to miejsce, dwa razy wystarczy. Z resztą, trochę się pozmieniało. Według mnie trafiają tam ludzie coraz mniej przygotowani, mniej odporni, mniej z prawdziwej pasji, bardziej na zasadzie – „nie mam co robić, zobaczę co tam na Antarktydzie”. Można tam pojechać z ciekawości, ale częściej ludzie nie mogą dotrwać do końca wyprawy, nie podoba im się i wracają do kraju.

 

Jaka była Pana motywacja, by pojechać na Antarktydę?

Chęć zobaczenia świata, chęć sprawdzenia się, bo to spore wyzwanie, udowodnienia sobie, że mogę i potrafię. Tak poza tym, my Polacy naprawdę jesteśmy dobrymi fachowcami i dużo potrafimy, chętnie też pomagamy innym stacjom. Jesteśmy także wielozadaniowi. Zdarzyła się sytuacja, że podczas podróży zachorowała kucharka, a kolega (kierownik techniczny) musiał ją zastąpić i doskonale dał radę. W ogóle większe szanse, by dostać się na wyprawę, mają ludzie posiadający dwie, trzy specjalizacje.

 

Znajomości zawarte na Antarktydzie przetrwały?

Jasne! Co roku mamy święto stacji, w rocznicę założenia organizowane jest spotkanie w Warszawie w Zakładzie Biologii Antarktyki PAN. Zjeżdżają się polarnicy, uczestnicy wypraw starsi i młodsi, rozmawiamy i wspominamy. 25 lutego byłem właśnie na takim spotkaniu. Znajomości i przyjaźnie zawiązują się na lata, jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie. To wspaniali ludzie z pasją, mam takiego znajomego, który jako pracownik Polskiej Akademii Nauk jeździł na wyprawy piętnaście razy, rok po roku, na krótsze oczywiście, nie takie roczne.

 

Panie Jarku, bardzo dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

 

Z Jarosławem Maculewiczem, uczestnikiem dwóch wypraw na Antarktydę rozmawiała Katarzyna Zadroga (UM Giżycko, BPS).

fot.J.Maculewicz

Autor: Katarzyna Zadroga

Zobacz również

Kalendarz wydarzeń

Kwi
12
nie
11:00 Lecki Pchli Targ [ZAWIESZONE DO ...
Lecki Pchli Targ [ZAWIESZONE DO ...
Kwi 12@11:00 – Wrz 27@14:00
      ORGANIZACJA ZAWIESZONA DO ODWOŁANIA – COVID-19 Lecki Pchli Targ Pasaż Portowy Od 12 kwietnia każda druga i...
Wrz
1
wt
całodniowy Wystawa prac Joli Grabowskiej S...
Wystawa prac Joli Grabowskiej S...
Wrz 1 – Wrz 30 całodniowy
Wystawa prac Joli Grabowskiej  SYNESTEZJA
Wystawa prac Joli Grabowskiej SYNESTEZJA 1 – 30 września 2020 r. Stajnia z wozownią Twierdzy Boyen   Od 1 września...
Wrz
25
pt
całodniowy Rajd Rowerowy „Szlakiem Mazurski...
Rajd Rowerowy „Szlakiem Mazurski...
Wrz 25 – Wrz 27 całodniowy
Rajd Rowerowy „Szlakiem Mazurskich Legend” 25-27 września 2020 (piątek-niedziela) organizacja: GOK w KruklankachDrukuj
Wrz
26
sob
całodniowy O czym szumią wierzby – warsztat...
O czym szumią wierzby – warsztat...
Wrz 26 – Wrz 27 całodniowy
O czym szumią wierzby - warsztaty budowania dźwiękowych rzeźb
    Las Miejski, Gajewo k. Giżycka 26 – 27.09.2020 (sobota, niedziela) godz. 11.00-14.00 Wstęp wolny!   Podczas warsztatów uczestnicy...
całodniowy V Marszobieg autyzmu
V Marszobieg autyzmu
Wrz 26 całodniowy
V Marszobieg autyzmu
Marszobieg dla Autyzmu  26 września   Stowarzyszenie na rzecz dzieci niepełnosprawnych „Podaruj Dziecku Radość” zaprasza do wzięcia aktywnego udziału w...
Paź
1
czw
całodniowy Finał Pucharu Polski klasy Laser
Finał Pucharu Polski klasy Laser
Paź 1 – Paź 3 całodniowy
Finał Pucharu Polski klasy Laser 1-3 października 2020 (czwartek-sobota) jez. Niegocin Port EkomarinaDrukuj
całodniowy Orlen Sport Generacja
Orlen Sport Generacja
Paź 1 całodniowy
Orlen Sport Generacja
    1 października 2020 Stadion MOSiR w Giżycku kultura | zabawa | sport       Drukuj
Paź
2
pt
całodniowy XVII Puchar Polski Żeglarzy Niep...
XVII Puchar Polski Żeglarzy Niep...
Paź 2 – Paź 4 całodniowy
XVII Puchar Polski Żeglarzy Niepełnosprawnych 2-4 października 2020 (I edycja 15-17.05, II edycja 19-21.06, III edycja 11-13.09, IV edycja 2-4.10)...
całodniowy [ODWOŁANE COVID-19] XX Międzynar...
[ODWOŁANE COVID-19] XX Międzynar...
Paź 2 – Paź 4 całodniowy
  ODWOŁANE COVID-19 XX międzynarodowe koncerty muzyki cerkiewnej 2020 Związek Ukraińców w Polsce Oddział Mazurski Obiekty sakralne, tj.: cerkwie i...
Paź
3
sob
całodniowy [ODWOŁANE COVID-19] Święto Ziemn...
[ODWOŁANE COVID-19] Święto Ziemn...
Paź 3 całodniowy
Święto Ziemniaka 3 października 2020 (sobota) Wzgórze św. Brunona   organizator: Rotary Club GiżyckoDrukuj

eko miasto

eko miasto

Newsletter

play-store

play-store

app-store

app-store

windows-store

windows-store

BIP

BIP

EPUAP

EPUAP

Dziennik ustaw

Dziennik ustaw

Monitor polski

Monitor polski